1 marca 2011
12:59
Info
Sonic Sp. z o.o. ul. Mścisławska 6
01-647 Warszawa
DeVotchKa - mieszanka westernu i melodramatu
Piąty album fascynującej, multikulturowej grupy z Denver, dowodzonej przez pochodzącego z mieszanej cygańsko-sycylijskiej rodziny wokalistę Nicka Uratę. DeVotchKa robi wszystko, by każdy szanujący się krytyk lubujący się w szufladkowaniu muzyki przedwcześnie osiwiał przed wysłuchaniem do końca ich kolejnego albumu.
![[img:1]](/img/artykuly/zdjecia/devotchka-mieszanka-westernu-i-melodramatu-devotchka-36175.webp)
Do znudzenia można powtarzać, że muzyka zespołu, który w swoim składzie ma tubę, kontrabas, skrzypce, akordeon czy mandolinę, to miks wschodnioeuropejskiego folkloru, meksykańskiego mariachi, flamenco, wodewilu, orkiestr dętych, muzyki filmowej Ennio Morricone'a i Nino Roty, westernowych soundtracków i łzawych, pełnych kiczowatego patosu melodramatów. Gdy zaś śpiewa Urata swym rozlewnym, croonerskim tenorem, to jest w tym urzekająca, podszyta nostalgią, chwytająca za serce melancholia, rozwibrowana emocjonalność Roya Orbisona, hipnotyczność Thoma Yorke'a, przestrzenność Mercury Rev i... jakieś niesamowite tchnienie czegoś, co z braku lepszego określenia można nazwać magią. Bo innym słowem nie da się określić efektu, jaki Urata i zespół uzyskują po utylizacji kiczu, jarmarcznej muzy i globalnej „cepeliady".Po raz kolejny DeVotchKa nagrywała w studiu na pustyni w Arizonie, pod okiem jednego z najciekawszych dziś producentów, Craiga Schumachera (Giant Sand, Calexico, Neko Case, Iron & Wine), a w nagraniu gościnnie uczestniczyli perkusista Mauro Refosco z akompaniującej Thomowi Yorke'owi grupy Atoms For Peace oraz muzycy z Calexico.
Epicki bezkres pustyni i bliskość Meksyku szczególnie silnie daje się odczuć na płycie „100 Lovers", co o następny krok zbliża DeVotchKę do kręgu wykonawców w rodzaju Los Lobos, Giant Sand, 16 Horsepower, Calexico czy Jima White'a. Ale to tylko zaleta tego niezwykłego, wciągającego bez reszty albumu.
więcej: devotchka.net
reklama
Może Cię zaciekawić:
