RECENZJA: Rita Ora - "Phoenix"
Długo, bo aż 6 lat kazała nam czekać Rita Ora na następce swojego debiutanckiego albumu, który z całą pewnością nazwać możemy udanym i który zapewnił jej miejsce pośród współczesnych gwiazd popu. Oto jednak po licznych problemach natury prywatnej i zawodowej wokalistka powraca i zgodnie z nazwą płyty "Phoenix" zapowiada odrodzenie się z popiołów.
Na drugim albumie brytyjskiej wokalistki znajdziemy 12 kompozycji, z czego połowa była nam już wcześniej znana. Tak było na przykład w przypadku „Anywhere”, w którym palce maczał Alesso, kawałek mimo, że już nieco wymęczony przez stacje radiowe, nadal uważam za całkiem udany. Na jego tle świeżo wypada jak do tej pory ostatni z singli „Let You Love Me” ze świetnym elektronicznym bitem i przesterami. To zdecydowanie Rita w najlepszej formie. Po nim następuje „New Look” czyli pierwszy utwór, którego wcześniej nie znaliśmy, jest to niestety kompozycja dość przeciętna, co prawda dobrze się jej słucha, nie zapada jednak w pamięć na długo i tak szybko jak skończymy jej słuchać, tak szybko o niej zapomnimy. Numer cztery to „Lonely Together” nagrane wspólnie z Aviciim, które znalazło się także na jego epce, jest to utwór udany, choć doskonale znany ze stacji radiowych. Powiew świeżości zachowała za to piosenka „Your Song”. To moim zdaniem jedna z najlepszych kompozycji na tym albumie.
Jedną z najspokojniejszych piosenek na tym albumie jest za to rozpoczynające się od delikatnych gitar "Only Want You”, dopiero nieco później mamy do czynienia z elektroniką. To całkiem udana ballada, w której Ora udowadnia, że potrafi stworzyć kiedy trzeba odpowiedni nastrój. W zupełnie inne rejony przenosi nas wokalistka za sprawą ożywczego „First Time High”. Nie jest to może utwór wybitny, ale stanowi całkiem ciekawą propozycję. Po nim usłyszycie filmowe „For You” z soundtracku do "Nowego oblicza Greya". Na tle do tej pory nieznanych kawałków bardzo dobrze wypada "Summer Love”, które śmiało może pretendować do miana kolejnego singla. Na albumie znalazł się też utwór „Girl” z udziałem Cardi B, Bebe Rexha czy Charli XCX, który także doskonale znamy. Nie stracił on jednak nic ze swojej mocy. Przed końcem albumu koniecznie zatrzymajcie się na dłużej przy „Keep Talking” przede wszystkim przez wzgląd na obecność Julii Michaels. Tak to zdecydowanie mimo mniejszej przebojowości jeden z lepszych utworów na tym albumie. Standardową wersję albumu zamyka dość przeciętne „Hell Of A Life”. Poszerzona o cztery dodatkowe utwory wersja deluxe przynosi soulowe "Velvet Rope" i "Falling To Pieces", które śmiało mogłoby znaleźć się na podstawowej wersji albumu. Warto zwrócić uwagę również na "Soul Survivor", najspokojniejsze i do bólu szczere.
Płyta "Phoenix" wbrew tytułowi nie stanowi niestety godnego odrodzenia Ory. Jest to album z dużą liczbą singli, które w dużej mierze zdołały nam się już osłuchać i znudzić, pozostałe utwory są niestety dość przeciętne. Sprawia to, że drugi album w dorobku brytyjskiej wokalistki wypada dość przeciętnie na tle współcześnie wydawanych płyt spod szyldu muzyki popularnej. Brakuje tu eksperymentów czy jakichkolwiek prób wyjścia przed szereg. Jest za to być może szukanie własnej drogi. Nie jest to album fatalny, istnieje niestety jednak spore prawdopodobieństwo, że poza singlami nic więcej nas do niego nie przyciągnie. Szkoda, bo Ricie Orze zdecydowanie nie brak talentu, zabrakło tylko pomysłu. Nie pozostaje nic innego jak wrócić do debiutu, czekać na trzeci album albo raz jeszcze odsłuchać single.
Tracklista:
1.Anywhere
2.Let You Love Me
3.New Look
4.Lonely Together (feat. Rita Ora)
5.Your Song
6.Only Want You
7.First Time High
8.For You (Fifty Shades Freed with Liam Payne)
9.Summer Love (with Rudimental)
10.Girls (feat. Cardi B, Bebe Rexha & Charli XCX)
11.Keep Talking (feat. Julia Michaels)
12.Hell Of A Life
13.Velvet Rope (deluxe)
14.Falling To Pieces (deluxe)
15.Cashmere (deluxe)
16.Soul Survivor (deluxe)
Autor recenzji: Monika Matura
Ocena: 3/6
Warto posłuchać: "Your Song", "Let You Love Me"