
RELACJA: The Beatles Symfonicznie w Chatce Żaka (30.11.25)
Pasja i miłość do muzyki. To są niby oczywiste, ale często niedoceniane elementy, które wpływają na twórczość artystów. A są przecież kluczowe, nawet ważniejsze od warsztatu twórczo-wykonawczego. To bowiem dzięki nim artyści są autentyczni i cieszą się tym, co robią. Tak jak Paweł Błędowski i Łukasz Jemioła. Ten duet w ostatni piątek wydał swoją debiutancką płytę zatytułowaną tak samo, jak szyld, pod którym występują – „Błędowski & Jemioła”. Wydawać by się mogło, że skoro fonograficznie debiutują, to doświadczenie mają niewielkie. Nic bardziej mylnego! Ich muzyczna aktywność jest dobrze znana, zwłaszcza mieszkańcom ich rodzinnego Lublina, a także… fanom The Beatles. Panowie od zeszłego roku z powodzeniem przedstawiają swoje akustyczne wersje utworów genialnej czwórki z Liverpoolu. Tym razem poszli jednak o krok dalej i, choć sami zostali przy swoich „akustykach”, to utwory Paula McCartneya, Johna Lennona i spółki zostały nam przedstawione z symfonicznym rozmachem. A to za sprawą Lubelskiej Orkiestry Muzyki Rozrywkowej, znanej jako "FeelHarmonia". ![[img:3]](/img/artykuly/zdjecia/Tytulowe-min.webp)
Pomysłodawcami koncertu „The Beatles Symfonicznie” byli Paweł z Łukaszem. Ale termin i miejsce jego organizacji wybrali nieprzypadkowo. W tym roku, dokładnie 15 sierpnia, minęła bowiem rocznica rewolucyjnego (jak wiele innych rzeczy z udziałem The Beatles) dla muzyki wydarzenia, którym był koncert Fab Four na stadionie Shea w Nowym Jorku. Był to pierwszy w historii rockowy koncert na stadionie. 60-lecie istnienia obchodzi też w tym roku Chatka Żaka (Akademickie Centrum Kultury i Mediów UMCS) – miejsce absolutnie kultowe na kulturalnej mapie Lublina, i to nie tylko dla studentów, którym było pierwotnie dedykowane.
![[img:2]](/img/artykuly/zdjecia/2-min-12.webp)
„Here Comes the Sun” to znakomity wybór na otwarcie relacjonowanego koncertu. Utwór, skomponowany przez mojego ulubionego Beatlesa, George’a Harrisona, został zagrany subtelnie, delikatnie, z szacunkiem do oryginału. To był czytelny zwiastun tego, że symfoniczno-akustyczne aranżacje pozostałych utworów też nie będą „eksperymentalne”. I bardzo dobrze! I to nie tylko dlatego, że Beatlesów łatwiej zagrać po swojemu, niż na kanwie oryginalnych wykonań. Przy ideale nie ma co kombinować. A, przynajmniej dla duetu Błędowski & Jemioła, Beatlesi to zespół, który o ten ideał się ociera, a panowie zgodnie przyznają, że w historii muzyki nie było grupy ważniejszej i takiej, która na rozwój muzyki miała większy wpływ. Trudno się z tym nie zgodzić. Swoją miłość i szacunek do twórczości Beatlesów panowie wyznali już na samym początku koncertu. Zresztą, w ogóle w jego trakcie dużo mówili :). Ale świetnie się w tym uzupełniali! Paweł, jako znakomity dziennikarz muzyczny związany z Radiem Lublin i największy (obok Piotra Metza) znawca The Beatles, którego znam, odpowiadał przede wszystkim za przybliżanie historii poszczególnych utworów (np. pięknej ballady „And I Love Her”). Przyznaję, że robił to tak dobrze, że po każdej jego zapowiedzi wiedziałem, który utwór zaraz usłyszymy! A było tak od samego początku, czyli od zagranego jako drugi hitu „She Loves You”, którego tytułową partię energicznie śpiewała z duetem zgromadzona w komplecie publiczność. Ta od początku do końca koncertu była odpowiednio żywiołowa i zaangażowana. A za kontakt i interakcje z publiką odpowiadał przede wszystkim Łukasz, który bardzo naturalnie „wszedł w buty” tego bardziej wyluzowanego z duetu, pozwalając sobie na żarty i zabawne akcenty, także wobec swego scenicznego partnera (w pewnym momencie zdjął Pawłowi włos z jego ubrania, który - jak stwierdził - drażnił go od początku koncertu :)).
Ale oczywiście ważniejsza od imponującej wiedzy o zespole Pawła oraz bardzo swobodnego i ujmującego podejścia Łukasza była muzyka. A do niej trudno się o cokolwiek przyczepić! Znakomicie wypadały zarówno utwory krótkie i dynamiczne (np. „All My Loving”), te podniosłe (np. „All You Need Is Love”), ikoniczne ballady (np. „Hey Jude”), ale też utwór z pewnością najmniej znany spośród tych, które w niedzielę usłyszeliśmy, czyli „For No One” z płyty „Revolver” - kolejnej tego wieczora 60-latki (ukazała się 5 sierpnia 1966 roku). Ale ten utwór wybrzmieć musiał! Wszak, o czym poinformował nas Łukasz, jest to ukochany utwór Pawła, który wzruszającym śpiewem oddał jego sens. Zarówno on, jak i Łukasz, mieli też czas na swoje solowe popisy, zarówno instrumentalne, jak i wokalne. Jemioła samodzielnie pięknie zaintonował słynny wstęp, którym Paul McCartney – zdecydowanie najbardziej uhonorowany tego wieczoru muzyk – otwierał kompozycję „The Long and Winding Road”. Po jej zakończeniu pomyślałem sobie, że teraz idealnie pasowałoby tu „Let It Be”. Mówisz, a właściwie myślisz, i masz, ponieważ ten właśnie tytułowy numer z ostatniej studyjnej płyty wydanej przez Beatlesów poleciał jako kolejny! To jednak inna ballada stworzona przez McCartneya (Błędowski przypomniał nam historię, że kompozytorowi ta legendarna melodia się… przyśniła!) została najbardziej uhonorowana w Chatce Żaka. Mowa o, być może najczęściej coverowanym utworze w historii, którym jest „Yesterday”. Ale zanim usłyszeliśmy oryginalne słowa tego evergreenu, Łukasz przedstawiał nam w skrócie to, jakby mogłyby one wyglądać, gdyby McCartney pozostał przy roboczym tytule utworu, którym było… „Scrambled Eggs”, czyli po polsku “Jajecznica” :). Co jednak ciekawe, to oryginalną wersję tekstu usłyszeliśmy później dwa razy. Najpierw w wykonaniu duetu i „FeelHarmonii”, a później także – znakomicie znającej tekst - publiczności, którą umiejętnie dyrygował wodzirej Jemioła.
![[img:1]](/img/artykuly/zdjecia/1-min-14.webp)
A jakieś wpadki? Panowie sami stwierdzili, że mieli taką przy okazji innej kompozycji skomponowanej (choć oficjalnie, jak wiele innych, przypisanej duetowi Lennon-McCartney) przez McCartneya, którą był “Blackbird”. Ponoć za wcześnie “weszli” w trzeciej zwrotce. Ja tego nie wyłapałem, ale inną sprawą jest fakt, że nie podchodziłem do tego koncertu specjalnie analitycznie, a emocjonalnie. A wszyscy muzycy obecni tego wieczoru na scenie tę emocjonalność wspaniale oddali! Gdybym miał wskazać jednak jakieś minusy tego koncertu, to wskazałbym dwa. Po pierwsze, był on… za krótki! Włącznie z bisami trwał ok. 90 minut. Chciałoby się znacznie dłużej, zwłaszcza że, jak wiemy, repertuar Beatlesów jest niezwykle bogaty. I właśnie wspomniane bisy i repertuar składały się na minus drugi. Nie lubię, gdy na bis słyszymy utwór już na koncercie zagrany. A tu były nawet takie dwe, bo jako utwory dodatkowe dostaliśmy (poprzedzony tak jak w oryginale fragmentem “Marsylianki”) “All You Need Is Love” (pod koniec którego Łukasz – podobnie jak w zasadniczej części koncertu – poprosił ludzi na widowni, by zaśpiewali swoją ulubioną piosenkę, nawiązując oczywiście do słynnej kakofonii dźwięków znanej z oryginału) oraz “Hey Jude”. Wprawdzie oba spotkały się z uznaniem publiki, która wspólnie z muzykami śpiewała partie chóralne, ale ja wolałbym tu usłyszeć choćby mój ukochany “Help!”, śpiewany przez Johna Lennona (nieco tego wieczoru zmarginalizowanego) “Twist and Shout” (nawet jeśli to nie jest oryginalny utwór Beatlesów, ale przez nich spopularyzowany), czy przepiękną balladę “Something” Harrisona, która do konwencji tego koncertu pasowałaby jak ulał! Znakomite przyjęcie tego koncertu sprawiało, że panowie już zapowiedzieli kolejny. Zatem być może moje sugestie wezmą pod uwagę i poszerzą repertuar o więcej utworów niż “Ob-La-Di, Ob-La-Da”, co zadeklarowali już w niedzielę :).
Koncert oceniam bardzo wysoko. Duet Błędowski & Jemioła znakomicie uzupełniał się na scenie. Nie tylko muzycznie, ale także konferansjersko. Na ogół śpiewali i grali jednocześnie, ale były też kompozycje zdominowane przez jednego z nich. Wielkie uznanie należy się także muzykom „FeelHarmonii” pod batutą Jakuba Wójcika, w której pierwsze skrzypce (dosłownie i w przenośni :)) grała Iwona Adamek. Znakomicie wypadały zarówno te utwory, które z założenia pasują do symfonicznych orkiestracji (jak choćby “Eleanor Rigby” i “Yesterday”, w nagraniu których udział wzięli muzycy grający na instrumentach smyczkowych), czy “In My Life” (w którym przyspieszone nagranie fortepianu daje barokowe brzmienie, imitując klawesyn), ale też te, które w tej konwencji wyobrażaliśmy sobie mniej. Za aranżacje odpowiadała przede wszystkim założycielka orkiestry i jej dyrektor artystyczna Katarzyna Mach (niektóre były autorstwa Aleksandry Złotnickiej). Klasyczne instrumentarium uzupełniała, jak najbardziej rockowa i niezbędna w tym wszystkim, perkusja – która choć w ten sposób uhonorowała Ringo Starra – chyba jedynego niewymienionego na koncercie Beatlesa.
![[img:4]](/img/artykuly/zdjecia/Ostatnie-min.webp)
Było zacnie! Dziękuję za już i… czekam na więcej!
![[img:6]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-68-min.webp)
![[img:7]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-70-min.webp)
![[img:8]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-74-min.webp)
![[img:10]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-69-min.webp)
![[img:12]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-88-min.webp)
![[img:13]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-91-min.webp)
![[img:14]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-92-min.webp)
![[img:15]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-138-min.webp)
![[img:16]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-136-min.webp)
![[img:17]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-131-min.webp)
![[img:18]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-130-min.webp)
![[img:19]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-126-min.webp)
![[img:20]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-117-min.webp)
![[img:21]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-116-min.webp)
![[img:22]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-113-min.webp)
![[img:23]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-111-min.webp)
![[img:24]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-92-min-1.webp)
![[img:25]](/img/artykuly/zdjecia/30-11-25-Bledowski-Jemiola-Beatles-fot-Klaudia-Olender-91-min-1.webp)
Autor relacji: Michał Bigoraj
Autorka zdjęć: Klaudia Olender
