
Solowy debiut Freddiego Mercury’ego kończy 40 lat
Z okazji 40-lecia legendarnego solowego debiutu Freddiego Mercury’ego, wokalisty zespołu Queen, ukazało się wyjątkowe winylowe wznowienie albumu „Mr Bad Guy”. ![[img:1]](/img/artykuly/zdjecia/Freddie-12-mrBadGuy-min.webp)
Wydany pierwotnie pod koniec kwietnia 1985 r., „Mr Bad Guy” był pierwszym solowym albumem Mercury’ego – artysty, który współtworzył Queen i pomógł wynieść zespół na niebotyczne wyżyny artystyczne i komercyjne. Tym razem Freddie wyzwolił się z ram pracy w grupie, zamieniając stadionowe, zmienne brzmienie Queen na zestaw utworów łączących jego charakterystyczny wokal z energią popu i muzyki tanecznej.
„Mr Bad Guy” ukazał zupełnie inne oblicze artysty, zapowiedziane już kilka lat wcześniej na bardziej tanecznym albumie Queen „Hot Space”. Płyta była częściowo listem miłosnym do klubowej sceny, w której Freddie się zanurzył, ale jednocześnie okazją do odsłonięcia większej części siebie niż kiedykolwiek wcześniej.
Album powstawał przez kilka miesięcy w monachijskim Musicland Studio, gdzie Queen nagrywali swoje ostatnie płyty. Mercury współprodukował go z Reinholdem Mackiem, który współpracował z zespołem od czasu przebojowego „The Game” z 1980 r.
Na „Mr Bad Guy” Mercury samodzielnie napisał wszystkie piosenki, celowo nie zapraszając kolegów z Queen do udziału w nagraniach. Wspomogli go doświadczeni muzycy – perkusista Curt Cress, basista Stephan Wissnet, gitarzysta Paul Vincent i klawiszowiec Fred Mandel, znany z tras koncertowych Queen.
Na brzmienie płyty wpłynęło również miasto. Kiedy Freddie nie był w studiu ani u Macka w domu, można go było spotkać w monachijskich klubach i barach. Ich pulsujące życie nocne zainspirowało takie utwory jak porywające „Living On My Own” z popisową, improwizowaną partią wokalną, euforyczne „I Was Born To Love You” czy funkowe „Let’s Turn It On”.
Część piosenek mogłaby bez trudu znaleźć się na albumie Queen. Podniosłe „Made In Heaven” pokazuje Mercury’ego jako mistrza ballad – utwór został zresztą później przerobiony przez zespół na wydanym pośmiertnie albumie „Made In Heaven” z 1995 r. Opowiadające o tęsknocie „There Must Be More To Life Than This” powstało pierwotnie z myślą o „Hot Space” i rozważano nawet nagranie go w duecie z Michaelem Jacksonem. Wersja z Jacksonem ukazała się ostatecznie na składance „Queen Forever” w listopadzie 2014 r.
Swoboda tworzenia poza Queen pozwoliła Mercury’emu eksperymentować muzycznie. Dramatyczne, fortepianowe otwarcie „Your Kind Of Lover” szybko przeradza się w żartobliwą energię, „My Love Is Dangerous” bazuje na zaskakującym rytmie reggae, a operowy rozmach wokalny w „Man Made Paradise” zapowiadał przyszłą współpracę z Montserrat Caballé przy „Barcelonie”.
Nowe wydanie na półprzezroczystym zielonym winylu zawiera miks przygotowany przez długoletni zespół realizatorów Queen – Justina Shirleya-Smitha i Joshuę J. Macrae’a – pierwotnie opublikowany w zestawie „Never Boring” z 2019 r. Nowy miks pozostaje wierny oryginalnej wizji Freddiego, ale korzysta z technologii i możliwości niedostępnych w latach 80.
Czterdzieści lat po premierze „Mr Bad Guy” pozostaje kluczowym albumem w dorobku Mercury’ego. Pozwolił mu rozwinąć skrzydła jako twórcy, sięgnąć po nowe brzmienia i style, a po powrocie do Queen – tchnąć w zespół świeżą energię.
– Włożyłem w „Mr Bad Guy” całe serce i duszę. To bardzo naturalny album. Są tutaj poruszające ballady o smutku i bólu, ale również lekkie, żartobliwe piosenki, bo taki jestem. Myślę, że te utwory odzwierciedlają stan mojego życia, pełną gamę nastrojów i wszystkiego, czym byłem – podkreślał w artysta.
„Mr Bad Guy 40th Anniversary” – lista utworów:
Side One
Let’s Turn It On
Made In Heaven
I Was Born To Love You
Foolin’ Around
Your Kind Of Lover
Side Two
Mr. Bad Guy
Man Made Paradise
There Must Be More To Life Than This
Living On My Own
My Love Is Dangerous
Love Me Like There’s No Tomorrow
Źródło: materiały prasowe
