28 lutego 2026 11:18

"Tak właśnie chcemy grać – prawdziwie, wyszukując najlepsze style i tworząc z nich muzyczne perły" – wywiad z grupą Pökitzø

Na naszym portalu niedawno pisaliśmyo grupie Pökitzø*, którą śmiało możemy nazwać naszym muzycznym odkryciem ostatnich miesięcy. Postanowiliśmy więc pójść za ciosem i gruntownie przepytać zespół na tematy dotyczące ich twórczości, inspiracji czy artystycznego funkcjonowania. Podobnie jak w przypadku twórczości grupy, także odpowiedzi jej członków były wyraziste i niebanalne. Najlepiej jednak przekonajcie się o tym sami. Swoimi przemyśleniami podzielili się z nami wszyscy członkowie zespołu! A tworzą go:

PS – SzczePan - perkusja
AK – Pan Adam (Adam Kłapszta) - gitara
PP – Paweł Pardyka - gitara
PG – Petter (Piotr Gorczyca) – wokal
TP – Tomasz Paradowski – gitara basowa

[img:1]

Fot.: @poszukiwaczezaginionychkadrow

Przypuszczam, że pytanie o Waszą nazwę jest tym, które słyszycie najczęściej. I ja też, choć staram się unikać pytań oczywistych, o nią zapytam, bo w Waszym wypadku nie można tego pominąć. Ciekawi mnie jednak nie tylko jej geneza, ale także fakt, czy decydując się na jej tak nietypowy zapis, zdawaliście sobie sprawę, że… może Wam ona utrudnić dotarcie do odbiorców? Jeśli ktoś bowiem usłyszy Waszą nazwę w radiu, to szuka Was potem w Internecie, wpisując raczej frazę „póki co”.

PS: W dzisiejszym świecie wymaga się, żeby wszystko było na wyciągnięcie ręki, dostępne łatwo i szybko. Jeśli nie dostaję tego, czego chcę natychmiast, to rezygnuję i lecę dalej. Ale czy tak wygląda i funkcjonuje życie? Nasza nazwa, a właściwie jej pisownia, to działanie nieco na przekór ogólnym trendom zwiększania prędkości. To prośba o zatrzymanie się i zastanowienie. O poszukiwanie i niezadowalanie się prostymi odpowiedziami udzielanymi na poczekaniu.

AK: Zgadzam się z przedmówcą, ale zgadzam się też z autorem pytania - nie ułatwiliśmy sobie zadania zaistnienia w mainstreamie. Ale jak to mawiał klasyk – „kto szuka, ten znajdzie”.

Ale nie tylko nazwa jest dla Was nietypowa! Wyróżnia Was także stylistyczna mieszanka. Dominuje w niej szeroko rozumiany rock, z elementami grunge’u i alternatywy. Ale śmiało czerpiecie też z popu, funku, metalu, a nawet poezji śpiewanej. Na taką mieszankę wymyśliliście własną nazwę: Single Barrel Rock. Rozwińcie proszę tę definicję.

PS: Nasza muzyka jest tym, czym jesteśmy my sami. Jesteśmy różni, czasem nawet diametralnie różni od siebie. Ale spotkaliśmy się i siedzimy razem w jednym miejscu. Nazwijmy je beczką – tutaj mieszamy nasze smaki, które wraz z upływem czasu łączą się w niecodzienną kompozycję. Niemal jak wysokogatunkowy trunek, który dojrzewa długo i bez pośpiechu, żeby na koniec przysporzyć niecodziennych doznań.

[img:2]

Fot.: Daniel Rapacki

PP: Single Barrel Rock, Święty Graal - poszukiwany, bezkompromisowy, najwyższej próby. Tak właśnie chcemy grać - prawdziwie, wyszukując najlepsze style i tworząc z nich muzyczne perły.

PG: W czasach, gdy wiele zespołów próbuje wpisać się w playlistowy format, my wolimy brzmieć jak coś, czego jeszcze nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Kiedy zastanawiasz się: “co mi to właściwie przypomina?” i nie znajdujesz jednoznacznej odpowiedzi, to znaczy, że właśnie masz przed sobą “Single Barrel Rock”.

AK: Każdy z nas słucha innych odmian rocka i  nie tylko rocka, stąd komponując, staramy się nie ograniczać i wykorzystywać nieoczywiste pomysły. Pewnie może to powodować trudność w szufladkowaniu, ale czy wszystko trzeba zaszufladkować?

W przypadku nowych zespołów muzycznych, które chcą zaistnieć na polskiej rockowej scenie, mówimy na ogół o młodych, często pełnych buntu ludziach, którzy chcą dać upust swojej energii. W waszym wypadku było inaczej. Pięciu dojrzałych i doświadczonych – muzycznie i życiowo – mężczyzn zapragnęło zrobić „coś” razem. Wiadomo, że wspólnym mianownikiem była pasja i miłość do muzyki, ale jaka główna idea przyświecała Wam od początku i czy uważacie, po pięciu latach od powstania, że udało się Wam ją zrealizować?

PS: Udaje nam się to cały czas, na co dzień. Udaje nam się to, spotykając się na próbach i robiąc nowe kawałki. Udaje nam się to, grając koncerty i obserwując osoby, które z zainteresowaniem odbierają naszą muzykę i teksty. Udaje nam się to, rozmawiając z naszymi słuchaczami o tym, co zaśpiewał Petter, i o tym, że coś w nich te teksty poruszyły. Udaje nam się także wtedy, kiedy chyba codziennie myślimy i robimy coś związanego z zespołem.

PP: Chcemy przekazać ludziom część siebie - naszego spojrzenia na świat, naszych emocji, naszego doświadczenia, którego trochę już mamy. Nie musimy się z nikim ścigać, nie musimy chodzić na kompromisy, możemy dzielić się zamiast brać. Polska muzyka potrzebuje świeżości, ale to nie tylko świeżość związana z wiekiem, lecz również świeżość kiełkująca z prawdziwości, z twardej oceny świata, a także z wyciągania wniosków z przeszłości - nie zawsze idealnej.

PG: Główna idea była prosta – zrobić muzykę bez udawania. O ile w strefie muzycznej chcemy, by nasze utwory brzmiały w sposób, który będzie nas satysfakcjonował, o tyle w warstwie tekstowej chodzi czasami o otworzenie oczu i uszu na to, że “da się inaczej”. Bez pozowania na gniew, bez kopiowania trendów, bez kalkulowania, czy „to się sprzeda”. Chcieliśmy stworzyć przestrzeń, w której doświadczenie nie jest balastem, tylko paliwem; gdzie tekst ma ciężar przeżycia, a nie tylko rymu; gdzie najmniejszy riff niesie historię, a nie tylko energię.

[img:3]

Fot.: @jelenimokiem

AK: W moim odczuciu bunt nie ma metryki, tylko z wiekiem może być bardziej wyrafinowany, a energia ma inny ładunek nośny. Czy my się buntujemy? Oczywiście, że tak! Chcielibyśmy, żeby świat był lepszy, ale wiemy, że mamy na to ograniczony wpływ - nie jesteśmy i nie będziemy politykami, influencerami czy kaznodziejami. Dla poklasku i zasięgów nie zaświecimy „tyłko-biustem” i nie wypniemy bicepsów, natomiast chcemy tworzyć jak najlepszą muzykę i pisać teksty, które poruszają, skłaniając do myślenia. Wypuszczając kolejne utwory, przede wszystkim muszą się one podobać nam samym, a że jesteśmy krytycznie usposobieni, jest szansa, że spodobają się też innym.

TP: Odpowiem bardzo osobiście -  jest mi bardzo miło że dołączyłem do chłopaków, bo realizuję się muzycznie i czujemy wspólną chemię. Cieszę się też, że poszerzamy horyzonty i nie zakładamy co konkretnie mamy grać, muzyka wychodzi z wnętrza. Z uwagi na to, że jestem dojrzałym panem (młodym duchem) gra w zespole jest moim wentylem bezpieczeństwa i odreagowaniem na przeciwności życia.

Wasz debiutancki krążek „niePokój” ukazał się w 2023 roku. Czy jego tytuł można traktować jako sygnał, że dotyka on tematów egzystencjalnych, społecznych, tych dotyczących relacji międzyludzkich i wszystkich innych, które mogą wzbudzać zarówno niepokój, jak i być przyczynkiem do pokoju - często między podziałami?

[img:4]

PS: Dokładnie tak. W każdym z nas jest wiele niepokoju, a wydarzenia rozgrywające się wokół nas, które dodatkowo media bardzo sprawnie podsycają, nie prowadzą niestety do osiągnięcia harmonii i pełnego zen. Chyba marzeniem niemal wszystkich - a nie tylko kandydatek na miss świata (poza oczywiście szalonymi jednostkami na szczytach władzy) - jest pokój na świecie. Ale żeby mógł on nastąpić, potrzebny jest najpierw pokój w nas samych i między nami.

PP: “niePokój” ma kilka znaczeń, ale dwa główne, które chodziły nam po głowach, kiedy ostatecznie podejmowaliśmy decyzję, to po pierwsze nie-pokój obok nas (wojna, która toczy sią za naszą wschodnią granicą, zaczęła się niewiele wcześniej), a po drugie niepokój, który jest częścią naszego życia - hamuje, ogranicza, powoduje dyskomfort. Trzeba codziennie się z nim mierzyć, żeby iść przed siebie.

AK: Ludzie za mało ze sobą rozmawiają, a za dużo wyświetlają -  jak śpiewa na nowej płycie Petter. Big Techy walczą o nasz czas - czy to czas poświęcony na scrollowanie idiotycznych filmików, oglądanie seriali bez scenariusza, dzienników, które nie pokazują wiadomości ze świata, tylko skupiają się na taniej sensacji, czy granie w puste gry. Wiemy wszystko o słynnych influencerkach, które umyły włosy szamponem marki X lub przespały się z chłopakiem Y, a nie wiemy nic o wyzwaniach współczesnego świata i  jesteśmy na bakier z podstawową edukacją. Politycy sprawnie poruszają się w sztuce wpływania na ludzi - to żadna nowa wiedza, wystarczy przeczytać Machiavellego. Nie chcę generalizować, ale faktem jest, że ludzie czytają coraz mniej - to ma wpływ na ocenę rzeczywistości i podatność na manipulację. Szczególnie  teraz,  kiedy w niekontrolowany sposób można wygenerować przy pomocy AI dowolny „fakt” i film go potwierdzający - manipulowanie jest jeszcze prostsze. To wszystko budzi w nas niepokój.

[img:5] 

Fot.: @Kicia.focia

Teksty to duży atut Waszej twórczości. Podejmujecie w nich tematykę, o której wspominałem wcześniej. Można jednak odnieść wrażenie, że posługując się często ironią i sarkazmem, manifestujcie swój sprzeciw i jasno deklarujecie swój - odmienny od powszechnie panującego - punkt widzenia. Przykładem takich utworów są choćby „CyrkOwiec” i „Era Wodnika”. Czy podzielacie taką tezę?

PP: Absolutnie tak. Naszym marzeniem jest, żeby teksty skłaniały do refleksji. Są nieco zadziorne, prowokacyjne, często wkładają kij w mrowisko. Wtedy u słuchaczy zaczyna się wewnętrzna dyskusja. Mogą się z nami zgadzać lub nie, ale na pewno nie pozostają obojętni. Ironia i sarkazm to takie puszczanie oka do tych, którzy chcą wejść z  nami w interakcję.

PS: Poczekaj na teksty z nadchodzącej płyty! Będzie tego więcej. Jak już wspominaliśmy wcześniej, jesteśmy ludźmi młodymi - przede wszystkim duchowo i z usposobienia. Mieliśmy okazję przeżyć niemało wiosen i znaleźć się w wielu sytuacjach, o których opowiadamy w naszych tekstach. Czasem chcielibyśmy pisać o tzw. pośladkach Maryni (przepraszamy wszystkie Marynie, które mogłyby się poczuć dotknięte!), ale zawsze wychodzi nam coś zgoła innego i skręcamy w uliczkę o nazwie „tematy ważkie”.

PG: Tak, ale to nie jest sprzeciw dla samego sprzeciwu. To jest sprzeciw wobec bylejakości myślenia. W tekstach Pökitzø ironia i sarkazm nie są ozdobą. To narzędzia. Rodzaj chirurgicznego cięcia. Czasem łatwiej dotrzeć do sedna przez krzywe zwierciadło niż przez patos. Dlatego w utworach takich jak „CyrkOwiec” czy „Era Wodnika” uśmiech bywa lekko wykrzywiony, bo taka jest rzeczywistość. „CyrkOwiec” to nie atak na ludzi. To diagnoza mechanizmów: owczy pęd, medialny spektakl, opinie powtarzane bez refleksji. W szczególności ostatnie dwa zdania tekstu mówią najwięcej. Natomiast „Era Wodnika” to utwór, który każdy, z kim rozmawiałem, rozumie inaczej. I najlepiej sformułować go samemu. Dla mnie to piosenka o pragnieniu wolności. Tak, manifestujemy odmienny punkt widzenia, ale nie po to, by ustawić się na barykadzie. Chcemy prowokować do używania mózgu. Jeśli ktoś po przesłuchaniu czuje lekkie swędzenie w korze czołowej - to dobrze. To znaczy, że tekst zadziałał. A jeśli ktoś się z nim nie zgadza? Jeszcze lepiej. Bo muzyka, która nikogo nie uwiera, rzadko zostaje na dłużej.

Ten drugi utwór doczekał się także profesjonalnego teledysku. Podobnie jak w innych Waszych wideoklipach występujecie w nim sami. Czy to zamierzony efekt budowania spójnego wizerunku grupy, która bardzo utożsamia się z tym, o czym śpiewa?

PS: To raczej wyraz tego, że z jednej strony jesteśmy kiepskimi aktorami, ale z drugiej - najbardziej dostępnymi. A co jeszcze ważniejsze - nasze oczekiwania co do wynagrodzenia za „aktorstwo” są niewygórowane. To znaczy, w ogóle takowych nie posiadamy 

PP: Wychowaliśmy się w czasach, kiedy ludzie godzinami siedzieli z oczami wlepionymi w kineskop, trzymając w ręku pilota od magnetowidu, polując na klipy ulubionych zespołów (RIP MTV). Nagrywaliśmy je na kasety VHS i odtwarzaliśmy do zdarcia taśmy. Może jest to wyraz sentymentu do czasów, kiedy muzyka miała znaczenie, a nie była tłem do reklam. Niemniej dobry klip świetnie podkreśla klimat i przesłanie piosenki - i dokładnie to staramy się przekazać w naszych teledyskach. Występujemy w nich, bo to nasze numery i chcemy być ich częścią w każdym aspekcie.

[img:6]

Fot.: @javikifoto

PG: Są dwa powody, dla których sami występujemy w swoich teledyskach. Jedyny aktor, który byłby w stanie mnie zagrać - czyli Henry Cavill - jest obecnie dość zajęty, a drugi powód jest taki, że podpisujemy się twarzą pod swoimi utworami i tekstami. Wbijamy niejednokrotnie “kij w mrowisko” i chcemy, by było wiadomo, kto ma czelność to robić. Poza tym - czemu nie?

Poprzedni album promował utwór „Do Nieba”, a ciekawostką na płycie jest Wasz cover utworu „Niedziela” z repertuaru Mieczysława Fogga („To ostatnia niedziela”). Skąd takie wybory?

PS: Nasz realizator, Marcin „Marchewa” Mackiewicz (pozdrawiamy!), podczas podczas nagrywania bębnów zauważył, że na płycie będą wspominane utwory „Do Nieba”, „Niedziela”, ale też „Mój B.” (oryginalnie „Mój Bóg”) i pytał, do kogo kierujemy nasz przekaz i czy gramy głównie w niedziele podczas mszy. Jednak ta pozorna korelacja to jedynie przypadek (choć cały czas toczymy spory, czy tak jest w rzeczywistości). Pierwszy z utworów, a właściwie jego tekst, był w tym czasie ostro aktualny. Inspiracją do jego napisania były oryginalne wypowiedzi włodarzy (tfu!) naszego ślicznego kraju.

 [img:7]

Fot.: Michał Skrzypczak Fotoblog

PP: “Do nieba” jest kwintesencją zespołowego tworzenia piosenek. Powstał tak naprawdę na jednej próbie; tekst na następną dostarczył SzczePan, nasz bębniarz, i od razu wszystko perfekcyjnie zagrało ze sobą. Jest mocny, ironiczny, z fajnymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, tzw. “samo gęste”. Natomiast decyzja co do wyboru jedynego coveru na płycie była przemyślana, ale niełatwa. Wybraliśmy klasyk klasyków - polski, nieoczywisty, znany, interpretowany dziesiątki razy, ale na pewno nie w rockowo-metalowej wersji.

AK: Co do utworu „To ostatnia niedziela”, cóż… jest naszym przekleństwem. Niezależnie od ułożonego setu, publiczność na koncertach zawsze domaga się naszej wersji „Niedzieli” na bis - i tak już chyba pozostanie. I dobrze (śmiech).

Dla większości zespołów debiutancki album jest jeszcze poszukiwaniem własnego stylu. Pojawiają się na nim eksperymenty, próby, przymiarki, ale i błędy. Jak z perspektywy czasu oceniacie więc „niePokój” i jakie – złe i dobre – wnioski wyciągnęliście z niego przy okazji prac nad kolejną płytą?

PS: Oj, wniosków było całe naręcze! Moim ulubionym jest stwierdzenie „less is more”. Jednak chciałbym jednocześnie podkreślić, że jesteśmy dumni z naszego pierwszego wydawnictwa. Bo to jak z dzieckiem – czy jego wina, że było pierwsze? I tylko z tego powodu nie zasługuje na naszą miłość?

PP: Dobre wnioski? Przede wszystkim to, że dalej robimy to, co czujemy i na co mamy ochotę. Materiał został przyjęty bardzo dobre, koncertowo sprawdził się doskonale, wygraliśmy kilka konkursów, festiwali - wszystko się zgadza. Nauczyliśmy się też pracować ze sobą, aranżować wspólnie, słuchać się nawzajem i hamować emocje, kiedy wchodzimy na wysoki poziom dyskusji o sztuce ;)

AK: Każdy z nas nosi pokłady fantastycznych riffów i koncepcji dotyczących tego, jak powinien dany riff zaistnieć w utworze, jak powinien być zaśpiewany i o czym. Jednak to jest zespół - jesteśmy na tyle rozsądni, aby wzajemnie się słuchać i eliminować błędy zanim zostaną popełnione (wcześniej popełniliśmy ich dużo…). Nasz realizator jest naszym pierwszym krytykiem, cenzorem, ojcem i matką w jednym. Zdarzało się, że korygowaliśmy riffy, skale i tonacje w utworach po pracy w studio, tak aby brzmiały dobrze dla odbiorcy, a nie tylko dla nas.

TP: niePokój” był początkiem naszego muzycznego spierania się i docierania naszych osobowości, ta płyta pozostanie na zawsze bardzo ważną dla mnie. Natomiast druga płyta to jeszcze większy stylistyczny mix naszych pokrętnych muzycznych upodobań, okraszony kąśliwą krytyką i ironią w tekstach. Natomiast w graniu szukałem większej ilości groovu, który jest bliski mojemu sercu, słychać to w budowie utworów i ich klimacie.

A kolejna płyta planowana jest na drugie półrocze tego roku. Pierwszy krążek zawierał autorski repertuar (poza wspomnianym coverem), natomiast na drugi postanowiliście zaprosić gości - i to znakomitych! Opowiedzcie proszę o nich, Waszej współpracy oraz o tym, jaki klucz przy ich doborze przyjęliście.

PS. Jesteśmy mega podjarani możliwością współpracy z naszymi gośćmi! Są to osoby, które znaczą wiele na rynku muzycznym i dla nas osobiście. Jest dla nas zaszczytem, że zgodziły się na współpracę z nami.

PP: Udało nam się zaprosić do współpracy legendy polskiej sceny muzycznej, ludzi których podziwialiśmy i dzięki którym sami gramy. Mamy wśród gości Jerzego Styczyńskiego, gitarzystę legendarnego Dżemu, który zaszczycił nas swoim gitarowym solo w jednym z numerów, oraz Wojtka Hoffmanna z zespołu Turbo, którego już teraz możecie posłuchać na streamach i zobaczyć na YT w piosence “Podziały” (to nie będzie jedyny kawałek z jego udziałem na płycie). Na swoich magicznych skrzypcach zagrał też Michał Jelonek (m.in. w “Hienie”, która już miała swoją premierę).

AK: Dodam tylko, że na płycie będzie też jeden cover zaśpiewany przez charyzmatyczną Ulę Fryzkę, plus jeszcze kilka niespodzianek, ale o tym później.

 [img:8]

Fot.: Damian Smykowski

Na początku tego roku zaprezentowaliście utwór „Podziały”, ilustrowany efektownym teledyskiem i nagrany z udziałem wspomnianego Wojciecha Hoffmanna. Czy on, podobnie jak poprzedni utwór „Hiena”, nagrany wspólnie z Michałem Jelonkiem, jest zwiastunem tego, jaki będzie nowy album – zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej? Teksty znów są bowiem bardzo zaangażowane.

PS: Drugi album będzie taki sam, z tym że całkowicie inny niż pierwszy (śmiech).

Nie tylko z powodu znamienitych gości - muzycznie z jednej strony nieco okrzepliśmy, a z drugiej zdecydowaliśmy się na eksplorację regionów, w które wcześniej się nie zapuszczaliśmy. Co do tekstów – będą to przemyślenia egzystencjalne, obserwacje niesprawiedliwości świata, sztuczek, jakimi jesteśmy poddawani na co dzień, oraz wpływu tych wszystkich doświadczeń na ludzi i nas samych.

PP: Tak, możemy śmiało powiedzieć, że te numery zwiastują klimat nowej płyty. Znów będzie zróżnicowanie, znów zaangażowanie i znów będzie prawdziwie. Płyta będzie bardziej spójna, zdecydowanie bardziej aranżacyjnie i warsztatowo zaawansowana od pierwszej, ale nie zamierzamy schodzić z obranego przez nas muzycznego szlaku.

AK: Co do tekstów - świat, a właściwie ludzie, (nie) zaskakują nas kolejnymi podłościami. Od tysiącleci trwa nieustanna walka dobra ze złem, a to powoduje, że jest i będzie o czym pisać. Podobnie jak na pierwszej płycie, w nowych tekstach poza komentarzem do zewnętrznej sfery naszej egzystencji komentujemy również naturę ludzką, wchodząc w umysły określonych jednostek.

Nowy materiał z pewnością będziecie promować również na koncertach. Na scenie czujecie się jak ryby w wodzie, o czym świadczą liczne nagrody i wyróżnienia zdobyte na festiwalach i przeglądach.

PS: Nagrody zawsze są bardzo miłe, bo pokazują, że udało nam się trafić w odpowiednią nutę u jurorów czy publiczności. Tym, co nas mega jara, jest granie koncertów i reakcja ludzi na to, co słyszą.

[img:9]

Fot.: @jelenimokiem

PP: Koncerty, koncerty i  jeszcze raz koncerty. To nas napędza i daje największą przyjemność. Konfrontacja z żywą publicznością daje najlepszą informację zwrotną - widać, czy to kupują, czy nie, czy nam wierzą, czy nie. Najcenniejsze są nagrody publiczności. Postaramy się odwiedzić miejsca, w których jeszcze nie znają naszej twórczości.

Jakie macie plany na najbliższe miesiące poprzedzające wydanie nowego albumu?

PG: Najbliższe miesiące to czas aktywności. Nowy album będzie kulminacją, ale zanim ujrzy światło dzienne, chcemy pokazać, że Pökitzø to nie tylko studyjna precyzja, tylko energia, która ma ujście na scenie. Planujemy serię koncertów, które będą jednocześnie testami nowych utworów i pomysłów. Bo u nas nowe numery zawsze przechodzą przez selekcję koncertami. Te, gdzie riffy oddychają, gdzie refreny rezonują z tłumem, te będziemy powielać ku zadowoleniu publiki. To doświadczenie, które daje prawdziwy obraz zespołu – nie w formacie „playlista”, lecz w formacie „żywej muzyki”. Po drodze pojawią się też niespodzianki, ale że to niespodzianki, to nie będziemy zdradzać niespodzianki, dla niespodzianki (śmiech). Nagrody i wyróżnienia, które zdobyliśmy wcześniej, traktujemy nie jako cel, lecz jako świadectwo, że nasze podejście działa – że autentyczność i zaangażowanie mają moc przyciągania ludzi. Teraz chodzi o to, żeby ten nowy materiał wybrzmiał w pełni – na scenie, w sercach i w głowach słuchaczy.

[img:10]

Fot.: @Kicia.focia

AK: Ja odpowiem bardziej klasycznie: nasze plany to wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy… (śmiech).

 

*Wspomniany tekst znajduje się tutaj: https://www.infomusic.pl/artykul/60111,zespol-poekitzo-nagrywa-album-z-udzialem-wybitnych-muzycznych-gosci

Facebook zespołu: https://www.facebook.com/pokitzo

Rozmawiał: Michał Bigoraj 

Polskie Alternatywa
reklama
Copyright © INFOMUSIC 2017
Szanowny Czytelniku
 
 
Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Poufność danych jest dla INFOMUSIC.PL niezwykle ważna i chcemy, aby każdy użytkownik portalu wiedział, w jaki sposób je przetwarzamy. Dlatego sporządziliśmy Politykę prywatności, która opisuje sposób ochrony i przetwarzania Twoich danych osobowych. 
 
 
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym chcielibyśmy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych oraz zasadach, na jakich będzie się to odbywało po dniu 25 maja 2018 roku. Poniżej znajdziesz podstawowe informacje na ten temat.
 
Kto jest administratorem Twoich danych osobowych?
 
Administratorem, czyli podmiotem decydującym o tym, jak będą wykorzystywane Twoje dane osobowe, jest INFOMUSIC. Rejestr firm: INFOMUSIC z siedzibą w Gdańsku przy ul. Zielona 20/14  80-746 Gdańsk, Nr ewidencyjny: 112588, Numer VAT: NIP PL 584 2259505, REGON 192 886 210.  Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w naszej Polityce prywatności 
 
 
Jakie dane są przetwarzane ?
 
Chodzi o dane osobowe, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności udostępnianych przez INFOMUSIC,w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów.
 
Jakie są podstawy prawne przetwarzania Twoich danych osobowych?
Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych osobowych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i doskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie. Taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i marketingu własnego administratorów jest tzw. uzasadniony interes administratora. 
 
Komu udostepniamy Twoje dane osobowe?
 
Twoje dane mogą być udostępniane w ramach grupy portali INFOMUSIC.PL. Zgodnie z obowiązującym prawem Twoje dane możemy przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania – oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. 
 
Pełna treść w polityce prywatności
 
Gdzie przechowujemy Twoje dane?
Zebrane dane osobowe przechowujemy na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego („EOG”), ale mogą one być także przesyłane do kraju spoza tego obszaru i tam przetwarzane. 

 
Jakie masz prawa?
 
Prawo dostępu do danych:  
W każdej chwili masz prawo zażądać informacji o tym, które Twoje dane osobowe przechowujemy. Aby to zrobić, skontaktuj się z INFOMUSIC.PL– otrzymasz te informacje pocztą e-mail. 
 
Prawo do poprawiania danych: 
Masz prawo zażądać poprawienia swoich danych osobowych, jeśli są one niepoprawne, a także do uzupełnienia niekompletnych danych.  Jeśli masz konto w INFOMUSIC.PL lub konto portalach grupy INFOMUSIC.PL, możesz edytować swoje dane osobowe na stronie swojego konta. 
 
Szczegółowe informacje dotyczące Twoich praw znajdują się w Polityce prywatności 
 
Dlatego też proszę naciśnij przycisk „ZGADZAM SIĘ, PRZEJDŹ DO SERWISU" lub klikając na symbol "X" w górnym rogu tego oka, jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania przez ze mnie z Usług  INFOMUSIC, w tym ze stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, udostępnianych zarówno w wersji "desktop", jak i "mobile", w tym także zbieranych w tzw. plikach cookies przez nas i naszych Zaufanych Partnerów, w celach marketingowych (w tym na ich analizowanie i profilowanie w celach marketingowych). Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać.
 
Pełny regulamin i Polityka prywatności znajduje sie pod poniższym linkiem. Prosimy o zapoznanie się z dokumentem. https://www.infomusic.pl/page/rodo 
 
Zgadzam się, przejdź do serwisu Nie teraz