
A Perfect Circle na Torwarze [Relacja]
Mimo, że zazwyczaj formacje maynardowe odwiedzały Kraków i Katowice, tym razem wokalista Toola bierze szturmem stolicę za sprawą dwóch koncertów, z których pierwszy odbył się na Torwarze jako A Perfect Circle, a na kolejny pod szyldem Puscifer czekamy do października.
Supportem APC zajęła się Jehnny Beth, liderka post-punkowego Savages. Wspólne mianowniki usłyszeliśmy nie tylko wśród industrialnie brzmiących mechanicznych riffów ale i w ruchu scenicznym wokalistki nazywanej przez niektórych Maynardem w szpilkach. Koncert wokalistki zaczął się od singla "Broken Rib". Odczuwalny ciężar muzyki zawładnął całą przestrzenią hali, a zespół skupił swoją uwagę całkowicie. Beth pozwoliła sobie nawet wejść w publikę podczas końcowego utworu "I’m The Man". W rzeczy samej, sceniczna prezencja Beth w wieczorowej sukni i obcasach nie przeszadzała wokalistce w pokazaniu swojego męskiego pierwiastka.
Przed koncertem głównej gwiazdy publiczność usłyszała kilkakrotnie stanowcze ogłoszenie z taśmy o zakazie używania telefonów i innych urządzeń nagrywających. Szczególną uwagę zwracał akcent głosu z nagrania, przypominający prześmiewki Puscifera amerykańskich rednecków z Teksasu i mundurowych. Na początek fani usłyszeli utwór "The Package", z płyty "Thirteenth Step". Znakomicie budujący napięcie taniec riffów i subtelnej gry wokalnej MJK był świetnym otwarciem spektaklu zespołu. “Odłóżcie telefony, zostańcie obecni, zostańcie z nami” - tymi Maynard zapraszał do przeżycia muzyki zespołu wspólnie. Tak niewiele słów podczas całego koncertu wystarczyło, żeby poczuć energię i kontakt publiczności z zespołem i vice versa. Muzycy chodzili po scenie i patrzyli w każdy zakamarek hali odgrywając kolejny hity. Tylko wokalista tradycyjnie na stanowisku środkowym, między perkusją a drugą gitarą, na podeście ułatwiającym wszystkim dobrą widoczność. W dobrej formie wokalnej Maynard hipnotyzował swoim głosem skupioną publiczność, a kolażowe wizualizacje i mocne światła świetnie uzupełniały cały widowiskowy występ.
W secie usłyszeliśmy oczywiście takie utwory jak “Weak & Powerless”, ‘3 Libras”, “Gravity”, również oryginalne wykonanie Lennonowego "Imagine" i zamykający całość “The Outsider” przed 10-minutową przerwą. Na powrót zespół zaserwował kawałek “Counting Bodies Like Sheep to the Rhythm of the War Drums”, a potem nowy singiel “Starless”. Po subtelnym “The Noose” Maynard pozwolił publiczności wyciągnąć telefony i nagrać ostatnią piosenkę “Judith”, gdzie wizuale i światła kolorowo zakończyły cały występ zespołu. Muzycy wyraźnie wdzięczni za dobre przyjęcie przez fanów, opuścili scenę i kolejny koncert A Perfect Circle stał się historią, jako jeden z tych które się pamięt długo, jeśli nie na zawsze.
tekst: Krzysztof Magura
