
Waldemar Nowak
INFOAUDIO.PL
Info
Horn Distribution
tel: 22 331 55 55
www.horn.pl
Napisz Email
UNISON RESEARCH: UNICO PRE i DM - dwie niepozorne skrzyneczki, które mogą stać się zarzewiem rewolucji w branży
Przypadek UNISON RESEARCH jest fascynujący, kilku facetów wzięło na warsztat leciwą technologię wzmacniaczy lampowych i rozwijają ją jakby to była jakaś nowość z jeszcze niewykorzystanym do końca potencjałem rozwojowym, a teraz do tego stworzyli nową klasę wzmacniaczy hybrydowych A-AB (A.S.H.A. Technology) łącząc moc lamp i tranzystorów w nowatorski sposób.
Gdybym miał wymyślić coś bardziej nieprawdopodobnego, to byłaby historia o wznowieniu produkcji telewizorów kineskopowych, gdzie okazało się, że świecą lepiej od projektorów laserowych.
(kliknij żeby obejrzeć nagranie)
(drugi profil — kliknij)
Od lewej: UNISON RESEARCH S 6 BLACK EDITION / UNICO PRE / UNICO DM,
to nie zdjęcie jest krzywe, tylko fronty są asymetryczne
Bartolomeo Nasta (dyrektor sprzedaży): Prezentujemy nową linię UNICO, którą w przyszłości będziemy dalej rozbudowywać. W tym momencie słuchamy przedwzmacniacza hybrydowego i wzmacniacza mocy, oczywiście, ponieważ to ich premiera, ale to nie tylko zmiana kosmetyczna, ale gruntowne zmiany wewnątrz dzięki nowej technologii, o której opowie Agostino (nie mylić z Danem D'Agostino — red.), który jest jednym z naszych inżynierów.
Agostino Zamai: UNICO DM jest pierwszym wzmacniaczem na świecie wykorzystującym pewną nowatorską technologię w stopniu wyjściowym — użyliśmy nowego systemu polaryzacji stworzonego przez nas w firmie i nazwaliśmy go klasą AAB.
Jak wiesz, zwykle stopień wyjściowy realizowany jest na tranzystorach mosfet i może pracować jako klasa A lub klasa AB. Klasa A rozprasza dużo mocy w postaci ciepła, ma więc mniejszą moc, ale lepsze brzmienie, podczas gdy klasa AB rozprasza mniej mocy, ale ma pewne problemy ze zniekształceniami. Zaczęliśmy badać te zjawiska i odkryliśmy nowy sposób polaryzacji wyjścia tranzystora wyjściowego — przepraszam za te powtórzenia, ale trudno to inaczej powiedzieć — aby spróbować ocalić to, co dobre w klasie A, ale jednocześnie zmniejszyć moc rozpraszaną przez stopień wyjściowy, i tak odkryliśmy ten nowy sposób polaryzacji tranzystorów wyjściowych, gdzie są one teraz sterowane w inny sposób.
Mamy więc tranzystor zarządzający górną, czyli dodatnią częścią sygnału, który steruje napięciem wyjściowym — steruje więc sygnałem trafiającym do kolumn, podczas gdy drugi tranzystor odpowiada za przekazywanie do głośników całego potrzebnego im prądu.
Dlatego mamy jeden tranzystor, który jest zawsze włączony, pracuje więc w klasie A, ale z niskim prądem, więc rozpraszane jest mniej ciepła. Drugi tranzystor włączają się tylko wtedy, gdy jest to potrzebne i to eliminuje zniekształcenia, więc mamy większą klarowność i sygnał zyskuje lepszy transfer do głośnika — możemy więc przekazać większą moc, która jest potrzebna do odtwarzania muzyki.
W konwencjonalnym układzie push-pull, jak sama nazwa wskazuje, elementy mocy pracują naprzemiennie — jeden „pcha” sygnał, a drugi go „ciągnie”. Może to odbywać się jednocześnie (klasa A) lub poprzez rozdzielenie sygnału na dwie części (klasa AB). W tej nowej klasie (A-AB) pełny sygnał wyjściowy jest precyzyjnie kontrolowany przez tranzystor MOSFET pracujący w klasie A, który jednocześnie dostarcza moc dla dodatniej (górnej) części przebiegu sygnału, natomiast część ujemna sygnału (dolna) jest zasilana przez oddzielny tranzystor pracujący w klasie AB.
Nawiązując więc do schematu — tranzystor w klasie A oznaczony jest jako „Leader” MOSFET (ponieważ kontroluje sygnał wyjściowy), a tranzystor klasy AB jako „Follower” MOSFET. Przez cały czas napięcie jest precyzyjnie kontrolowane przez Leader MOSFET, bez przełączania (kontroli) nad napięciem wyjściowym. Oznacza to, że urządzenie musi być zawsze włączone — stąd wcześniej w rozmowie pojawił się temat pracy w klasie A. Bezpośrednią konsekwencją takiego układu jest niemal całkowite wyeliminowanie zniekształceń przejścia, które zwykle wynikają z naprzemiennego włączania i wyłączania MOSFET'ów.
W tym przypadku Follower MOSFET jest inteligentnie sterowany, aby pomagać w odprowadzaniu prądu wymaganego przez obciążenie i ciągle mierzy ilość prądu pobieranego przez Leader MOSFET (poprzez pomiar napięcia na jego rezystorze źródłowym), a specjalny układ polaryzuje dolny MOSFET tak, aby utrzymywać stały przepływ prądu przez Leader MOSFET.
Trochę to zawiłe, ale ma sens i co ważniejsze działa w sposób bezdyskusyjnie słyszalny.
Jak podaje w materiałach dla dystrybutorów producent: Dodatnia część sygnału (napięcie), którą Leader MOSFET podaje na głośnik, wymaga większego prądu. Follower MOSFET wykrywa ten wzrost i zmniejsza własny prąd, aż ostatecznie się wyłącza. W ten sposób dla sygnałów dodatnich niemal cała moc dostarczana jest przez Leader.
Natomiast ujemna część przebiegu (zielona) — sygnał podawany przez Leader MOSFET staje się bardziej ujemny, zmniejszając jego prąd. Follower MOSFET wykrywa ten spadek i zwiększa własny prąd, aby utrzymać stały prąd w Leader MOSFET. W ten sposób prąd wyjściowy dostarcza Follower, podczas gdy napięcie wyjściowe kontroluje Leader.
Follower MOSFET oczywiście wymaga inteligentniego sterowania, aby pomagać w odprowadzaniu prądu wymaganego przez obciążenie (kolumny). Ciągle więc mierzy ilość prądu pobieranego przez Leader MOSFET (poprzez pomiar napięcia na jego rezystorze źródłowym), a specjalny układ polaryzuje dolny MOSFET tak, aby utrzymywać stały przepływ prądu przez Leader MOSFET.
Prawda, że proste jak konstrukcja cepa i dziwi tylko, że nikt na to wcześniej nie wpadł :)
Powiedzmy więc to sobie jeszcze raz, ale w uproszczony sposób:
- „Leader” MOSFET (klasa A) kontroluje całe napięcie wyjściowe.
- „Follower” MOSFET (klasa AB) wspiera go, dostarczając prąd w odpowiednich momentach.
- Dzięki temu niemal całkowicie eliminuje się zniekształcenia przejścia i uzyskuje wyjątkową liniowość.
Hmmm, w sumie mogłem tak od razu :)
Bartolomeo Nasta: Na tej technologi zyskały również detale, więc wzmacniacz stał się bardziej precyzyjny — jest więc i więcej szczegółów i większa moc jednocześnie, ponieważ poznikały zniekształcenia, które do tej pory zawsze towarzyszyły odkręceniu potencjometru — teraz możesz cieszyć się słuchaniem muzyki nawet przy dużej głośności, ponieważ zniekształcenia są na tak niskim poziomie, że naprawdę nie można już ich dostrzec.
Na tym w skrócie polega to nasze rozwiązanie, a dodatkowo wzmacniacz jest hybrydowy, ponieważ jednocześnie używa lamp ACC 82 Gold Lion i półprzewodników.
W warunkach wystawowego jazgotu takie rozmowy bywają trudne, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z myślą, która powstała po włosku, została przełożona na angielski i z angielskiego na polski. Zawsze więc coś w przekładzie może się omsknąć, natomiast ogólny sens na pewno pozostał zachowany, a to mi pachnie sporym przełomem w segmencie wzmacniaczy, gdzie od dawna poza kosmetyką niewiele się działo.
UNISON RESEARCH UNICO PRE
(tył — kliknij)
UNISON RESEARCH UNICO DM
(tył — kliknij)
UNICO PRE — przedwzmacniacz ma w pełni zbalansowaną architekturę na lampach Lion i ma zachowaną podobną estetykę, ale ciekawsze dzieje się z tyłu, gdzie możesz zobaczyć, że ma kilka wejść zarówno cyfrowych, jak i analogowych, oraz wejście gramofonowe na MM jak i MC.
Wejścia są zbalansowane i niezbalansowane, a także posiada wbudowaną sekcję z USB i SPDiF, dwoma wejściami optycznymi, oraz funkcjonalność pozwalającą na użycie zewnętrznego DSP do kalibracji pomieszczenia lub zrobienia co chcesz.
Jest też nowy wyświetlacz, którego użyliśmy w UNICO CD2 i masz dwa porządne pokrętła do kontrolowania głośności i wyboru wejścia, oraz wiele, wiele więcej czego na pierwszy rzut oka nie widać.
Jak mówiłem wcześniej, wygląd jest zupełnie inny, aczkolwiek chcieliśmy nawiązać do starszych modeli z linii UNICO używając masywnego aluminium i elementów z drewna.
UNISON RESEARCH S 6 BLACK EDITION — lampowy wzmacniacz zintegrowany
TRIODE 25 BLACK EDITION — również lampowy wzmacniacz zintegrowany
Z dumą prezentujemy również czarne edycje naszych tradycyjnych wzmacniaczy lampowych S 6 i TRIODE 25, które okazały się bardzo udanymi konstrukcjami.
Na koniec słowo o kolumnach — mamy jedną nowość, czyli OPERA GRAND CALLAS EDIZIONE SPECIALE, nazwaliśmy ją po włosku podobnie jak to się dzieje w branży samochodowej. Edycja SPECIALE w większości różni się szczegółami kosmetycznymi jak nowy czerwony fornir z drewna Padauk i aluminiowa góra z grawerowanym logo, ale wprowadziliśmy również jedną istotną zmianę wpływającą na brzmienie, czyli całe okablowanie wewnętrzne pochodzi od AudioQuest i dotyczy to wszystkich trzech modeli w linii, więc: CALLAS, CALLAS DIVA i GRAN CALLAS.
Jednym z ważnych wyznaczników rangi imprezy, jest liczba i jakość światowych i europejskich premier — wynika to z prostej kalkulacji — z każdego premierowego działa można wystrzelić tylko raz i echo takiej salwy powinno ponieść się jak najdalej. W moim odczuciu takie premiery jak UNICO dobrze świadczą i o imprezie i o pozycji dystrybutora w oczach producenta. Jest więc dobrze...
A dla dociekliwych — nazwa technologii A.S.H.A. jest skrótem od: Analog / Synchronized / Hybrid / Amplification i będzie ona stosowana we wszystkich nowych produktach linii Unico. A dla zwykłych zjadaczy chleba oznacza to, że: bas pozostaje namacalny nawet przy niskich poziomach głośności, scena dźwiękowa jest stabilna, natomiast przy głośniejszym słuchaniu średnie i wysokie tony nadal pozostają szczegółowe, a całość wydaje się wyjątkowo dobrze zrównoważona w całym zakresie pasma.
Bartolomeo Nasta, Agostino Zamai i OPERA GRAN CALLAS EDIZIONE SPECIALE
(nowe zwieńczenie — kliknij)
Z każdej strony piękna, a tył nie ustępuje frontowi
Z boczku stały jeszcze OPERA QUINTA v2 w popularnym ostatnio wykończeniu "betonowym"
i OPERA GRAND MEZZA v2 w tradycyjnym i ponadczasowym orzechu włoskim
![[img:8]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC4yMTIwMDEwMCAxNzY0Nzg1Nzg0.jpg)
