
MICROLAB i pytanie, które wraca jak bumerang: czy dobre audio musi być drogie?
Podczas Audio Video Show pokój Microlab należał do tych, przy których regularnie dało się usłyszeć często powtarzane pytanie. Najpierw ciche, potem coraz głośniejsze: „to na pewno cena za komplet, a to nie jest przypadkiem cena za stand do kolumny?”.
I właśnie tu zaczynała się rozmowa. Bo gdy kolumny kosztują tyle, co pojedynczy komponent w wielu systemach wystawianych kilka pokoi dalej, trudno nie zareagować zdziwieniem. Tym bardziej że Microlab wcale nie próbował sprzedawać historii o „zabójcy hi-endu”.
Przekaz był prosty: to nie są kolumny, które mają rywalizować z najdroższymi konstrukcjami na wystawie. To propozycje dla tych, którzy chcą usiąść, posłuchać muzyki i nie zastanawiać się, czy właśnie słuchają ceny, czy dźwięku. Jak pokazuje reakcja publiczności, dla wielu osób właśnie taka normalność okazała się największym zaskoczeniem całego pokazu.
Na AVS Microlab zaprezentował kilka kluczowych modeli, które dobrze oddają filozofię marki: ceny, które dla wielu odwiedzających były trudne do uwierzenia.
Wśród prezentowanych konstrukcji znalazły się m.in.
-
Solo 3 w cenie 399 zł, kompaktowe Solo 5 za 799 zł, większe Solo 6V wycenione na 999 zł, a także Solo 11, które domykały ofertę większych aktywnych kolumn stereo.
-
Uzupełnieniem systemów były modele typowo „biurkowe” i multimedialne: B70 za 299 zł oraz B77 w cenie 499 zł, a także subwoofer Solo Sub 10, kosztujący 1099 zł.
-
Szczególną uwagę zwiedzających przyciągały jednak Solo 29 i Solo 19, które grały przez cały czas trwania wystawy. To właśnie przy nich odwiedzający najczęściej się zatrzymywali, a spójność i kultura brzmienia tych modeli — w tej półce cenowej — okazywały się dla wielu osób realnym zaskoczeniem.
-
Nie sposób pominąć również Solo 6C — modelu, który kilka lat temu stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i popularnych zestawów Microlaba i do dziś pozostaje dla wielu użytkowników punktem odniesienia.
-
Całość uzupełniały kolumny z serii X, w tym model X7, pokazujące bardziej nowoczesne i funkcjonalne podejście marki do aktywnego audio.
Microlab nie konkuruje z drogimi systemami — i nawet nie próbuje. Zamiast tego proponuje coś znacznie trudniejszego: odpowiedź na pytanie, ile naprawdę trzeba wydać, żeby muzyka zaczęła sprawiać przyjemność. Dla wielu słuchaczy to może być dokładnie ten moment, w którym kończy się sprzęt, a zaczyna słuchanie.
![[img:1]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC41OTYyNTEwMCAxNzY2MDQ3MDUw.jpg)
![[img:2]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC43NDk2NTMwMCAxNzY2MDQ3MDUw.jpg)
![[img:3]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC43NTA1MzcwMCAxNzY2MDQ3MDUw.jpg)
![[img:4]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC43NTEzODQwMCAxNzY2MDQ3MDUw.jpg)
![[img:5]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC43NTI0MjIwMCAxNzY2MDQ3MDUw.jpg)
![[img:6]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC43NTMzMDcwMCAxNzY2MDQ3MDUw.jpg)
