
Waldemar Nowak
INFOAUDIO.PL
Info
Horn Distribution
tel: 22 331 55 55
www.horn.pl
Napisz Email
DALI: VEGA - luksusowy all-in-one, czyli coś dla pragnących fajnej muzyki, ale baz tego całego gadania o streamerach, serwerach, kolumnach i ustawianiu ich metr od ściany
DALI nie musi nic udowadniać, po prostu i oni i klienci doskonale wiedzą, że są liderami sprzedaży i dowożą topową jakość dosłownie we wszystkich segmentach rozmiarowych i cenowych kolumn.
Podobnie jest ze wszystkim, czego Duńczycy się dotkną, włącznie ze słuchawkami, ale, że nad nowościami pracować wypada, więc postanowili zrobić coś, na współczesne czasy, coś dla zaganianych ludzi pragnących obcować z dobrym dźwiękiem, ale bez tej audiofilskiej paplaniny o ustawieniach... i tak narodziła się VEGA.
DALI kolejny raz nie wpasowało się w ciasne ramy wystawy HIGH END i wynajęło całe piętro w sąsiednim hotelu Melia
Na dwie godziny przed oficjalny startem HE odbyła się prezentacja dla zaproszonych gości — prowadzili ją Krestian Pedersen (na biało) i Thomas Holm (na krzesełku po lewej)
Jeżeli o niewielkim, bezprzewodowym urządzeniu wypada powiedzieć, że jest hi-endowe, to DALI VEGA należy właśnie do tej kategorii. Z jednej strony to niby kolejny all-in-one przystosowany do streamingu, ale z drugiej to pokaz niesamowitej pomysłowości, która już na starcie przeskakuje podobne "na pierwszy rzut oka" konstrukcje. W jednej obudowie upchnięto tyle technologii, że przedstawiam prezentację niemal w całości, by nie uronić żadnej z perełek.
DALI VEGA w naturalnym dębie / powieszona wertykalnie / luksusowe wykonanie, a w wersji jasnej wygląda wprost jak uosobienie wszystkiego, co najlepsze w skandynawskim wzornictwie
Krestian Pedersen: W DALI jest tak, że każdy produkt w ofercie — od małego głośniczka KUPID, który wprowadziliśmy w zeszłym roku, aż po KORE sprzed kilku lat — wszystko, co nosi znaczek DALI, powstaje według tych samych zasad projektowych i tworzy je ten sam zespół.
To, że coś jest mniejsze i tańsze, nie znaczy, że może spełniać niższe standardy. Wszystko podlega równie wysokim wymaganiom i dopóki nie jesteśmy zadowoleni, nie trafia na rynek. Myślę, że to jest jednym z kluczy do sukcesu DALI, że nie oddajemy produkcji na zewnątrz, a co za tym idzie nie jesteśmy zmuszeni potem akceptować tego, co do nas wraca.
VEGA to produkt o tyle ciekawy, że nie tylko go zaprojektowaliśmy, ale również wyprodukowaliśmy go we własnej fabryce, co stanowi deklaracja naszych możliwości technicznych na wielu poziomach.
Wybór platformy streamingowej był dość prosty, bo zależało nam na platformie oferującej możliwie najwyższą jakość nie tylko samego streamingu, ale również by była już ona sprawdzona i posiadała działający ekosystem. Po latach współpracy z Lenbrookiem zyskaliśmy pełne zaufanie do platformy BluOS — do tego, jak działa, jak realizowane są aktualizacje i do niezawodności całego systemu. Poza tym zapewnia nam ona obsługę formatów Hi-Res, niezbędnych do osiągnięcia takiej jakości, jakiej oczekiwaliśmy (to głośnik Wi-Fi podłączony do internetu — red.). Jej implementacja oznaczała dla nas zdobycie solidnego kręgosłupa, więc mogliśmy się skupić na podstawach, czyli dostarczaniu dźwięku.
Wersja w ciemnym dębie jakby stworzona do towarzystwa klasycznych mebli / tu w drugim z trzech możliwych położeń
Bardzo intuicyjne sterowanie (zbliżenie — kliknij) / na bokach ogromne membrany bierne
Jedną z rzeczy, która była dla nas szczególnie ważna w kwestii wygody, było to, żeby codzienne użytkowanie było maksymalnie proste. Rano, gdy wstajesz, nie chcesz szperać w telefonie w poszukiwaniu stacji radiowej, dlatego zaprojektowaliśmy Vegę z pięcioma przyciskami preset.
A więc wstajesz rano i naciskasz jeden przycisk — może to być stacja radiowa lub playlista — w kontekście codziennego użytkowania ma to ogromny sens. Jeden przycisk dla ciebie, drugi dla żony, a telefon wyciągasz tylko, gdy aktywnie chcesz wybrać coś innego albo zmienić ustawienia.
To „tylko” pięć przycisków, ale każdy może zapamiętywać dwa ustawienia — przytrzymanie przycisku otwiera nam drugi poziom pamięci, a platforma BluOS — zdaje się — pozwala zapisać nawet 40 wyborów.
Do przycisków można również przypisać wejście sygnałowe. Jeśli chcesz mieć wejście HDMI, albo wejście analogowe z gramofonu, nie trzeba nawet przewijać listy wejść — przypisujesz urządzenie do przycisku i gotowe, jedno dotknięcie — bardzo mi ta koncepcja odpowiada.
A tu trzecie z możliwych położeń, czyli na ścianie ale horyzontalnie / od razu uprzedzam, że "kręciołka" nie ma w zestawie — wymyślono go dla potrzeb demonstracyjnych w sklepach, natomiast w komplecie są stosowne uchwyty, tyle że trzeba niejako z góry wybrać jak się będzie chciało urządzenie powiesić
Wewnątrz umieszczono żyroskop, który automatycznie przypisuje kanały do odpowiednich par głośników, bo gdzie indziej jest kanał lewy w pionie, a gdzie indziej w poziomie
Kolejna ważna rzecz to zdolność dopasowywania, żeby zawsze można było znaleźli dla niego miejsce. Tradycyjny zestaw stereo narzuca układ pomieszczenia. My chcieliśmy stworzyć produkt, który dopasowuje się do twoich warunków mieszkaniowych, a nie odwrotnie. Spędziliśmy więc dużo czasu dopracowując możliwość montażu nie tylko tradycyjnie na blacie komody, ale też na ścianie — zarówno w orientacji poziomej jak i pionowej, a to naprawdę unikalne.
W praktyce zapewne większość stanie na jakiejś półce, ale sama możliwość zawieszenia go na ścianie daje dużą swobodę aranżacyjną. Tu mała uwaga — gdy obracam głośnik do orientacji poziomej, automatycznie zmienia się też mapowanie przetworników. To naprawdę fajna funkcja, z której jesteśmy dumni, bo to oznacza możliwość ustawienia praktycznie w dowolnym wnętrzu.
Głośnik all-in-one z samej swojej natury to coś przeciwnego w stereo, ponieważ to tylko pojedyncze urządzenie, natomiast ludzie lubią duże, przestrzenne brzmienie i poczucie posiadania dużej sceny dźwiękowej... choć jednocześnie nie chcą wcale dwóch kolumn (to chyba uwaga adresowana do pań - red.). To jest wyzwanie, przed którym staje każdy producent wchodzący w ten segment: jak sprawić, żeby głośnik brzmiał jak system stereo, albo przynajmniej dawał szerszą scenę dźwiękową niż monofoniczne pudełko.
Masa blisko 10 kg i 10 przetworników robi robotę — ten zestaw potrafi grać głośno i bez irytujących zniekształceń
Dla VEGA opracowaliśmy technologię, którą nazywamy Adaptive Stereo Enhancement. To nasze autorskie rozwiązanie, objęte zgłoszeniem patentowym i spodziewamy się go otrzymać w ciągu najbliższych kilku miesięcy — chodzi o to, żeby dźwięk był większy niż sam produkt — oczywiście przy takich gabarytach istnieją pewne ograniczenia, a dużo zależy też od kąta ustawienia przetworników. Wystarczy posłuchać, by przekonać się, że scena dźwiękowa jest tu naprawdę duża (większa niż można by oczekiwać — red.).
W codziennym życiu nie zależy nam na idealnej stereofonii, ani na precyzyjnym umiejscawianiu instrumentów. Chodzi o wrażenie dużej przestrzeni i o równomierny rozkład energii w pomieszczeniu. Ten produkt nie jest stworzony do słuchania konkretnym sweet spocie. Stawiasz go (lub wieszasz — red.), a jego rolą jest wypełnienie pomieszczenie dźwiękiem, tak, by siedząc przy kolacji po drugiej stronie pokoju on do ciebie nadal docierał.
To było spore wyzwanie, bo przy produktach tego typu, jeśli celujesz w słuchanie w sweet spocie, możesz osiągnąć bardzo szeroką scenę — niemalże wirtualny surround — ale jak tylko wyjdziesz poza ten sweet spot scena się wali. My poszliśmy w kierunku równomiernego rozkładu sceny dźwiękowej, zamiast koncentrować się na jednym punkcie odsłuchu. Naszym zdaniem to właściwe podejście dla tego typu produktu.
To mi przypomniało, jak z 10 lat temu w nieistniejących już laboratoriach firmy Philips w Belgii pokazywano mi badania nad systemami, które byłyby w stanie nagłośnić wnętrza o nietypowych kształtach, a co wcale nie jest prostym zadaniem na tle pary kolumn, które z musu stawiamy w najlepszym do tego miejscu. To, co sobą reprezentuje VEGA, to absolutny next level.
Na górze widoczne miejsca pod uchwyty mocujące / w port USB podłączamy pendrive, gdy jedziemy na działkę gdzie nie ma Wi-Fi
/ na dole całkiem bogaty garnitur wejść fizycznych włącznie z wyjściem na subwoofer
Oczywiście VEGA dla wielu osób będzie salonowym centrum rozrywki i dlatego dodaliśmy złącze HDMI ARC, można go więc podłączyć do telewizora. Nie używamy określenia soundbar, bo soundbar według naszej definicji to urządzenie obsługujące dekodowanie wielokanałowe, wirtualny surround, albo Atmos, a VEGA tego nie robi, bo to produkt stereofoniczny, ale w praktyce może pełnić funkcję soundbara i będzie to ogromna poprawa w stosunku do dźwięku z telewizora.
Teraz kilka słów o detalach designu. Spędziliśmy dużo czasu tworząc produkt, który jest nie tylko przyjemny dla oka, ale też daje luksusowe odczucia, bo to bardziej element wystroju wnętrza niż tradycyjny głośnik. Oczywiście musi też sygnalizować, że to maszyna do muzyki i to poważna maszyna, ale ma estetykę przedmiotu designerskiego i wybór materiałów musiał to odzwierciedlać. Coś, co może stać na biurku, lub wisieć na ścianie, musi być estetyczne z każdej strony. Myślę, że osiągnęliśmy to poprzez dobór tkanin i to wielkie pokrętło głośności.
Kręcąc słychać delikatne i przyjemne kliknięcia, ale uwaga, są one realizowane przez głośniki, wiec, gdy wyłączamy zasilanie magia nieco znika, natomiast samo pokrętło jest tak masywne, że nie ma powodu do narzekania
Pokrętło głośności jest duże, całość została zbudowana wokół masywnego łożyska kulkowego klasy wojskowej o średnicy 80 mm, bo dotyk, precyzja obrotu, to wszystko razem musi tworzyć harmonijną całość i być przyjemne, bo to jest to, z czym obcujemy każdego dnia. To namacalna reprezentacja wysokiej jakości, a taki ten produkt jest.
To naprawdę było wyzwanie inżynierskie — tak jak to zrobiliśmy, to nie jest standardowe podejście do regulacji głośności, ale tylko w ten sposób mogliśmy osiągnąć zamierzony efekt, który naprawdę satysfakcjonuje w codziennym użytkowaniu. Gdy nim kręcisz, to brzmi prawie jak otwieranie skarbca. Pod szklaną powierzchnią ukryty jest czujnik dotykowy — przytrzymanie go wchodzi w menu, obrót nawiguje.
![[img:26]](/infoportal/infoaudio/img/artykuly/zdjecia/MC44NjYzODQwMCAxNzgxODYwOTM1.jpg)
To naprawdę zaawansowana maszyna i jednocześnie jeden z najbardziej złożonych produktów, jakie kiedykolwiek zaprojektowaliśmy.
Jako DALI jesteśmy również producentem wykorzystywanych przez nas przetworników i to dla nas ważne, nawet jeśli niekoniecznie dla użytkownika końcowego — cztery specjalnie zaprojektowane tweetery z miękką kopułką i specjalnymi komorami z tyłu, które znacznie poprawiły kontrolę dolnego krańca ich pasma, a bez tego po prostu nie moglibyśmy tak płynnie przechodzić do średnich tonów. Mnóstwo iteracji było tylko przy komorach tweetera.
Cztery głośniki niskotonowe, 4,5”, z membranami z włókna drzewnego i celulozy, bo jak wiadomo, to jest nasz preferowany materiał od lat. Znamy jego zachowanie akustyczne, lubimy jego charakterystykę.
Układy magnetyczne są wyjątkowo mocne — muszą radzić sobie z dużą mocą i dużymi wychyleniami. To konstrukcje opracowane specjalnie dla tego projektu.
Na obu krańcach obudowy membrany pasywne, również zaprojektowane na potrzeby VEGA. Przetworniki ustawione są przeciwstawnie, co daje efekt wzajemnego znoszenia drgań. Nie czuje się żadnych wibracji, nawet przy głośnym graniu — cała energia zamienia się w ciśnienie akustyczne, a nie w drgania obudowy.
Sprzedaż w Europie startuje we wrześniu, w cenie sugerowanej 3.000 Euro.
Od siebie jeszcze dodam, że do dyspozycji dostajemy również 3 tryby EQ: blisko ściany — short / trochę oddalony — medium / w otwartej przestrzeni — free. Free najlepiej wykorzystuje potencjał wzmacniaczy i sprawdza się również, gdy VEGA wisi na ścianie.
Demo filmowe zagrało świetnie i było w nim więcej przestrzeni niż w niejednym "wirtualnym Atmosie". VEGA wydaje się również dość wyrozumiała dla słabszych źródeł — mocno skompresowane radio też brzmiało przyzwoicie.
W sumie skłonny jestem powiedzieć, że to genialny system all-in-one adaptujący dźwięk do niemal dowolnych warunków "terenowych" — piszę "niemal", żeby nie musieć się tłumaczyć, gdy ktoś wpadnie na pomysł sprawdzenia, czy po zanurzeniu w akwarium będzie również grał (na naklejce jest tylko ostrzeżenie, żeby go nie wynosić na zewnątrz, a akwarium niestety stoi wewnątrz mieszkania).
Żadna VEGA nie zastąpi pełnowymiarowego systemu Hi-Fi, ale idę o zakład, że w codziennym życiu to urządzenie, będzie grało non-stop, a system stereo... czasem, gdy się ruszymy z kanapy.
Czy rynek wyczekiwał takiego urządzenia od DALI? Nie sądzę, bo czego innego człowiek się spodziewa po producencie high-endowych kolumn, ale czy dobrze, że DALI to zrobiło? Zdecydowanie tak, bo tym samym wysoko zawiesili poprzeczkę dla konkurencji, a to zawsze wychodzi klientom na zdrowie.
Na odchodne szybki przegląd zaktualizowanej oferty.
Zgaduję, że sprzedaż topowych KORE idzie świetnie patrząc po liczbie dostępnych już kolorów
EPIKORE to super liga — niedawno miałem okazji ich dłużej posłuchać i absolutnie wymiatają
Ponadto EPIKORE na jesieni dostanie nowe, świetnie wyglądające wykończenie w naturalnym dębie — do minimalistycznego wnętrza z jasnymi ścianami jako akcent wręcz idealne
RUBIKORE dostały nowe i do tego fajnie wyglądające podstawki — STAND 3
(kliknij)
Relatywnie nowa seria SONIK dostała STAND 1 — też całkiem spoko
(kliknij)
Słodki KUPID to też w zasadzie całkiem nowa seria...
... i SUB V-16 F również, więc gdyby ktoś miał wrażenie, że w DALI się "obija" to raczej jest w błędzie :)
Rozwiązania montażowe CI PHANTOM — o nich mniej słychać, bo jak to testować w warunkach redakcyjnych, ale miałem okazji ich posłuchać po zamontowaniu i one niczym nie ustępują wolnostojącym kolumnom poza tym, że ich nie widać i nie ma jak się nimi pochwalić przed znajomymi / z drugiej strony mając takie można spać spokojniej, że byle Ziutek ich nie wyniesie nam z domu
(kliknij)
Na PHANTOM'ach można również postawić system mieszany z wolnostojącymi frontami (no niech już coś na pokaz stoi) i takimi głośnikami w ścianach (żeby się żona nie denerwowała)
PHANTOM to również głośniki ogrodowe, czyli odporne na warunki atmosferyczne, które grają lepiej niż wyglądają
Słuchawki z serii IO (to jest "io", a nie "10") — grają jak małe kolumny nagłowne, od roku nie wyobrażam sobie życia bez nich
I coś, o co nie dopytałem, czy to marka należąca do DALI, czy wystawa "po znajomości", ale te ustroje z prasowanego filcu wyglądają przyjaźniej niż większość znanych mi drewnianych
(kliknij)
