
Robbie Williams zagrał w Krakowie (relacja)
9 września w krakowskiej Tauron Arenie, po raz trzeci w swojej karierze, wystąpił prawdziwy król rozrywki – Robbie Williams! Brytyjczyk zagrał w mieście królów w ramach trasy „ROBBIE WILLIAMS LIVE 2025”.
fot. Kamil Kożuch
„Dobry wieczór, kochani! Tęskniliście? Oczywiście, że tak! Robbie Williams wrócił do Krakowa!” – tymi słowami muzyk przywitał się ze zgromadzoną tłumnie publicznością. Jednak zanim show rozpoczęło się na dobre, na telebimach pojawiły się teksty, wypisane złotymi literami i odczytane przez lektora, nawiązujące do zmieniającego się świata i rozwoju AI. Co nas czeka w świecie metaversum? Jak będzie wyglądała rozrywka? Na ekranie zobaczyliśmy także syntetycznie wygenerowane twarze m.in. Elvisa Presleya, Davida Bowiego, czy Freddiego Mercury'ego.
fot. Kamil Kożuch
Scena w Tauron Arenie eksplodowała energią już od pierwszych minut. Robbie wszedł na nią niczym astronauta-showman w skafandrze, wjeżdżając na ruchomej platformie, a następnie wzbił się w powietrze, wyśpiewując „Rocket” – singiel z nadchodzącego albumu. Gdy zdjął skafander, zobaczyliśmy czerwony dres (hołd dla jego kultowej stylizacji z Glastonbury?). I w swoim stylu rozpoczął rozmowę z publicznością. Słowo „rozrywka” tego wieczoru odmieniane było przez wszystkie przypadki. Nie mogło więc zabraknąć kultowego „Let Me Entertain You”. Później przyszła pora na rozgrzanie gardeł publiczności przy dźwiękach „Song 2” Blur, „Seven Nation Army” The White Stripes, „Livin’ on a Prayer” Bon Jovi oraz przyśpiewkach dźwiękonaśladowczych. Publiczność dawała z siebie wszystko – również podczas „Monsoon”.
fot. Kamil Kożuch
„Rock DJ” zaśpiewał w futrze. Przed „Love my Life” artysta zwierzył się, jak duże znaczenie ma dla niego rodzina i że właśnie dla niej przygotował ten utwór. Robbie hojnie dzielił się opowieściami – mieliśmy nawet okazję zobaczyć dialog z jego młodszym „ja”, po którym odśpiewał „Strong”. Nie zabrakło także akustycznej wersji „Supreme” czy „Candy”, wykonanych wspólnie z gitarzystą zespołu The Lottery Winners. Do „Relight My Fire” zaprosił wokalistkę tej formacji. Tego wieczoru nie zabrakło także "Come undone”, „Something Beautiful”, czy zadedykowanego fance „She’s the One”. Fani mogli poczuć się w pełni usatysfakcjonowani wieńczącymi koncert „Angels” i „Feel”.
fot. Kamil Kożuch
Zapowiedzi Robbiego wcale nie były na wyrost – to był wieczór pełen prawdziwej rozrywki! Widać, że artysta świetnie się bawi i nie musi już nikomu nic udowadniać. Jakby tego było mało, porusza się po scenie z gracją nastolatka, a jego wokal brzmi wyśmienicie! Ani przez chwilę nie opuszczało go poczucie humoru. „Mówiłem wam, że jestem popularny w Polsce i kocham to!” – rzucił do zespołu przy akompaniamencie okrzyków tłumu. Wokalista podkreślał też, że marzy o przestrzeni, gdzie wszyscy możemy odpocząć od trudów codzienności – a jego dwugodzinne show zdecydowanie się do tego nadaje! Próżno też szukać innej gwiazdy, która poświęca publiczności tak wiele uwagi podczas koncertów.
Organizatorem koncertu było Live Nation Polska.
Autorka tekstu: Monika Matura
Zdjęcia: Kamil Kożuch
